Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nasz własny Down The Road

W ubiegły wtorek z całą grupą internatową wraz z opiekunami wybraliśmy się na wypad. Nazwę go "uroczysty damsko-męski"za sprawą ostatnich świąt nietypowych. Święta Kobiet i dnia Mężczyzn! W moim samochodzie siedmioosobowa ekipa.Dosłownie jak z pewnego  programu....🚙 Chociaż odległość do pokonania nie wielka, i w sumie ponoć nie jechałam najkrótszą trasą do Rzeszowa,było o czym rozmawiać a nawet trudno było przegadać Szymka i Klaudię. Oczywiście zakochani ....pod rękę! Tylko kto tu kogo prowadzi !😍 Jeszcze tylko kilka poziomów galerii ale to nie problem za sprawa ruchomych schodów.Chociaż nie wszyscy mieli łatwość...damy na obcasach miały utrudnioną sytuację ! I wreszcie pyszności...Każdy wybrał coś dla siebie.A to pizza,a to pyszne ciacha,lody,czekolada i oczywiście kaweczka. Miło czas nam upłynął i niestety szybko.                             Czy ja już Wam  mówiłam że oni są wspaniali!...

O takie rzeczy Szymkowi w głowie!

Zaskoczył nas wczoraj,kiedy przyniósł swoje" dokumenty".Często sobie coś pisze,dużo przepisuje i tworzy poeamaty   (jak z okazji dnia Kobiet) .Wystarczy wejść na jego profil FB.😁Wiersz w dychę. No ale wracając do dokumentów... przecież nie było go na piątkowej konferencji?!😁 Ale temat rzucił na czasie,nie wiem gdzie to podpatrzył i skąd to ściągną ale jest niesamowite.Przeczytajcie sami...                    Do pracy może iść,CV gotowe!😁

Szkolenie dla pedagogów SOSW w Mrowli

Wczoraj   byłam gościem na szkoleniu dla nauczycieli ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego  w Mrowli. Ośrodka do którego uczęszcza Szymek. Kiedy zostałam zaproszona do przeprowadzenia jednego z tematów, byłam bardzo zaskoczona.Zaskoczona ale i zaszczycona że poproszono właśnie mnie. Temat to "Przygotowanie do rynku pracy osób niepełnosprawnych" Troszkę się przeraziłam na początku i chciałam zrezygnować z brania udziału w  w tym  wydarzeniu. Jednak jak już wspominałam wcześniej, pewnie nawet kilka razy,bardzo cenię sobie nauczycieli,wychowawców,dyrektorów i ogólnie całą szkołę do której chodzi od kilku lat Szymek.Jestem im ogromnie wdzięczna za ich pracę.Dlatego postanowiłam że pójdę na żywioł i jeżeli w taki sposób mogę odwdzięczyć się właśnie tym wspaniałym osobom, to wezmę się w garść i spróbuje coś stworzyć  i przygotować się do tego  tematu. Bo w końcu mając Szymka to nie jest proste życie,ciągle coś się dzieje.A że w ten sposób mogę co...

Down The Road

Od kilku tygodni szczególnie na portalu Facebook, wyskakiwały mi posty Przemka Kossakowskiego o nowym programie "Down The Road".Bardzo mnie zaintrygowały i zaciekawiły. Miałam mieszane uczucia,co to znowu jest.? Poszperałam,poczytałam po necie ....i Przemek jako osoba przypadł mi do gustu,szczególnie jego podejście do ludzi z niepełnosprawnością intelektualną. Udostępniałam i cały czas obserwowałam na bieżąco jego stronę i nowe wpisy.Kurcze !!! Ktoś wreszcie pokaże coś dobrego o naszych dzieciach!!! I kiedy w niedzielę zasiadłam do telewizora...łezka zakręciła się w oku.... i myśl.. BOŻE ten człowiek pokaże światu nasze normalne dzieci!!! Ktoś w końcu zechciał i zrobi to w świetny sposób!! Bardzo pragnę aby ten program oglądało jak najwięcej  ludzi..żeby sąsiedzi,rodzina,znajomi zobaczyli że Zespół Downa to nic groźnego,że tym nie można się zarazić!!Że takie osoby chcą żyć normalnie, tak też chcą być traktowane.Że Ci ludzie mają uczucia,że się zakochują i odczuwają ogr...

Spotkanie z Benitą !

Od czego zacząć? hmm.... Minęło trochę czasu od mojego powrotu z Afryki,już ochłonęłam z tych przeżyć a tu zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i znowu nie będzie czasu na pisanie, więc dziś wzięłam się w garść i usiadłam do komputera aby wstawić ten szczególny dla mnie post.I nie wiem od czego zacząć :) Może wstawię tu link do posta o samej adopcji i skąd mamy Benitę. https://dluszczki.blogspot.com/2017/10/benitha-tumukunde.html Kiedy przystąpiliśmy do adopcji serca, nie miałam pojęcia że kiedykolwiek zobaczę to dziecko nam dane.Wystarczały listy  i zdjęcia.Jednak kiedy  pojawiały się gdzieś wiadomości o takich spotkaniach, ja nie wierzyłam że może to spotkać nas.Tym bardziej że jeszcze kilka lat wstecz nasze dzieci były małe do tego praca i obowiązki nie pozwalały nawet o tym pomyśleć że możemy pojechać do  Benity.Z biegiem czasu to nasze córki zaczęły się dopytywać czy ona może do nas przyjechać, czy może my tam do niej pojedziemy???. No w sumie myślałam ...fajni...

Podróż samolotem...pociągiem...samochodem... ile kilometrów Szymek nabił??!!

Tak więc świętowaliśmy cały tydzień urodziny.Dwa torciki...masa życzeń i prezentów...nawet podrzucanie było! i kolejny rok życia rozpoczęty a humor Szymona nie opuszcza. Tato zaproponował wyjazd samolotem do stolicy.Kilka razy Szymek już był w Warszawie ale nie leciał samolotem.To taka niespodziankę tatuś synowi przygotował. Pierwsza obraza była jak na bilecie brakło litery  "g" było tylko mr. Szymon Łuszczki :D no jak to? czemu nie magister!? przyznaliśmy rację że to chyba błąd drukarki i już  było git ! Druga sprawa, koleżanka Klaudia (tez już było o niej w poprzednich postach) uświadomiła Szymka że do Warszawy się nie jeździ bo tam są ...pewne środowiska... które mają zły wpływ na otoczenie..to tak moimi słowami, bo jednak nie powiem jakich słów użyła Klaudia ale łatwo się domyśleć.No bo jak teraz oni we dwóch będą wyglądać w tej Warszawie bo niby skąd ludzie będą wiedzieć że to ojciec i syn a nie.... no własnie. No niby wesoła sytuacja, ale też dała do m...

22 lat minęło (prawie) jak jeden dzień....

Dziś w nocy o godzinie 2.45 Szymkowi stuknie 22 rok życia. O! Ile to już czasu minęło....ile się wydarzyło....ile chwil przeżyliśmy razem!!! Kiedy wracam pamięcią wstecz do tego dnia,aż ciarki mam na plecach.Było naprawdę ciężko. Pracowałam fizycznie w naszej firmie praktycznie do końca ciąży.Byłam młoda i silna.Czułam się dobrze i nic nie wskazywało że miało być inaczej.A jednak... Termin porodu był wyznaczony na dwa tygodnie później.Niczego nie przeczuwałam,wszystkie badania miałam w porządku,byłam pod stałą opieką lekarza.Taka sytuacja że ten lekarz prowadził ciążę mojej teściowej kiedy była w niej z moim Arusiem!Było sympatycznie, kiedy razem z mężem do niego co miesiąc chodziliśmy.Doktor  przyjmował poród kiedy na świat przychodził mój kochany mąż a teraz będzie kiedy ja będę rodzić naszego pierworodnego syna! Miałam dobrą opiekę. Kiedy pojawiły się pierwsze bóle,prędko zebraliśmy się do szpitala.Tylko Gabrysię w nocy podrzuciliśmy do babci i w drogę.Moja teściowa wspom...